Przysłowia, wierszyki, ...
Wierszyki

data aktualizacji: 21 Października 2014

"Wrzesień" - Karasiewicz G.
 Mija ciepłe lato,

 wkrótce przyjdzie jesień,
 zbudził się o świcie,
 niespokojny wrzesień.

 Tyle pracy w koło
 czy wykonać zdołam?
 Najpierw pootwieram
 drzwi we wszystkich szkołach.

 Przyjdą do szkół dzieci
 calutką gromadką
 o słonecznym lecie będą opowiadać.

 
 "Wrzesień"
 Jeszcze lato nie odeszło,
 a już jesień bliska.
 Wrzesień milczkiem borowiki
 skrył we wrzosowiskach,
 na polany rude rydze
 stadkami wygonił
 i rumiane jabłka strąca
 raz po raz z jabłoni.
 Jeszcze słońce o południu
 tak potrafi przypiec,
 jakby to nie wrzesień rządził,
 lecz upalny lipiec.
 Ale już chłodniejsze noce
 niż bywały w lecie.
 Liściom - żółknąć czas,
 a ptakom - za morza odlecieć!


 "Październik"

 Jaskółeczki nie czekały
 na jesieni przyjście.
 Lecieć chciałyby za nimi
 kolorowe liście.
 Lecz tymczasem pozostają
 w wyzłoconym lesie
 aby pięknie wyglądała
 złota polska jesień.
 Choć to jesień, świerk czy sosna
 nie ma złotych igieł,
 i choć ptaki odleciały
 raźno ćwierka szczygieł.

 Dziobie ziarnka suchych ostów,
 barwami się mieni,
 jakby sobie nic nie robił
 z tej całej jesieni.


 "Listopad"
 Przyszedł sobie do ogrodu
 stary, siwy pan Listopad.
 Grube palto wziął od chłodu
 i kalosze ma na stopach.

 Deszcz zacina, wiatr dokucza.
 Pustka, smutek dziś w ogrodzie.
 Pan Listopad cicho mruczy:
 nic nie szkodzi, nic nie szkodzi.

 Po listowiu kroczy sypkim
 na ławeczce sobie siada.
 Chłód i zimno. Mam dziś chrypkę.
 Trudna rada, trudna rada.

 "Listopad" - Domeradzki W.
 Listopad liśćmi płacze
 za przeminionym latem.
 Wiatr biegnie szosą nieba,
 popędzają chmury batem.

 Jesienne słońce blade
 wyzłaca igły sosnom.
 A las jesienny szumi
 jak potok górski wiosną.

 "Listopad"

 Z nocy na dzień coraz zimniej,
 pochmurniej z dnia na dzień,
 ogołocił, osierociał
 świat w tym listopadzie.
 Już na drzewach zgasła resztka
 liścianego złota,
 złota jesień utonęła
 w chlupoczących słotach.
 Już zasypia borsuk w borze,
 nasionka - pod ziemią.
 Nie ćwierkają senne świerszcze,
 w swych kryjówkach drzemią.
 Wszystkie barwy gdzieś przepadły
 niby kamień w studnię,
 by nie spotkać się przypadkiem
 z nadchodzącym grudniem.

"Listopad" - Brzechwa Jan

 Złote, żółte i czerwone
 opadają liście z drzew,
 zwiędłe liście w obcą stronę
 pozanosił wiatru wiew.

 Nasza chata niebogata,
 wiatr przewiewa ją na wskroś,
 i przelata i kołata,
 jakby do drzwi pukał ktoś.

 W mokrych cieniach listopada
 może ktoś zabłąkał się?
 Nie, to tylko pies ujada.
 Pomyśl także i o psie.

 Strach na wróble wiatru słucha,
 sam się boi biedny strach,
 dmucha plucha-zawierucha,
 całe szyby stoją w łzach.

 Jakiś wątły wóz na szosie
 ugrzązł w błocie aż po oś,
 skrzypią, jęczą w deszczu osie,
 jakby właśnie płakał ktoś.

 Mgły na polach, ciemność w lesie,
 drga jesieni smutny ton,
 przyjdzie wieczór i przyniesie
 sny i mgły, i stada wron.


 Wyjść się nie chce spod kożucha,
 blady promyk światła zgasł,
 dmucha plucha-zawierucha,
 zimno, ciemno, spać już czas.


 "Grudzień" - Minkiewicz Janusz
 W grudniu rzadko ptak zaśpiewa
 w srebrze stoją wszystkie drzewa.
 Naszą rzeczkę po kryjomu,
 w nocy lodem okuł mróz.
 Sanki wezwał i do domu
 z lasu nam choinkę wniósł.


 "Grudzień"
 Jak po grudzie mroźny grudzień
 brnie w kopiastych śniegach
 gdzie rok szronem osiwiały
 kresu już dobiega,
 gdzie las cały usnął w białym
 i puszystym futrze,

 gdzie się dłużą mroźne noce,
 gdzie dni coraz krótsze.
 Błysną świeczki na choince
 uśmiechy na twarzach.
 Odejdź grudniu, czas na ciebie,
 koniec kalendarza.

6 grudnia


6 grudnia - jak dobrze wiecie,
święty Mikołaj chodzi po świecie.
Dźwiga swój worek niezmordowanie,
każde dziecko prezent dostanie.

Dla Asi ma piłkę, dla Bartka - sanki
i figurówki dla Zuzanki.
Kasi książeczkę da z obrazkami
i lalkę Barbie z ubrankami.
Dla Krzysia ma czapkę i rękawiczki,
bliźniaczkom z Kocka da dwa szaliczki.


Jasiowi puzzle, drewniane klocki,
Mateuszowi - wóz strażacki.
a dla Jędrusia z Zakopanego
Ma narty i piękne klocki lego.

A kiedy rozda juz prezenty,
wraca do nieba uśmiechnięty.
Choć może czasem przykro świętemu,
że nikt prezentów nie daje jemu.


 

 

,, O Świętym Mikołaju

Przed wielu laty, w niewielkiej krainie,
żył sobie człowiek, który do dziś słynie.
Był on biskupem, w niebogatym mieście
i służył Bogu całym sobą wreszcie.
Kim był ten kapłan? wszyscy pewno wiecie!
To Święty Mikołaj biegnący po świecie.
Dobrocią swoją zasłynął wokoło
i gdy do nas przyjdzie będzie nam wesoło.
Bo ten wielki człowiek nie szczędził trudu,
by radość przynieść dzieciom wszystkich ludów.

 

 

„Górnicy”

Schodzą górnicy pod ziemię
w ciemność daleką od słonka
wychodzi im naprzeciw
święta Barbara Patronka

Płomień chybocze się w lampkach
na czarnej ścianie drżą cienie
Szczęść Boże – słychać głos świętej
Serdeczne to pozdrowienie

Szczęść Boże - górnicy chórem 
odrzekną swojej patronce
i jasno w ciemnej kopalni 
jak gdyby wzeszło tu słońce.



"Kalendarz pełen radości"


 Nowy Rok. Dwa krótkie słowa -
 i wszystko będzie od nowa:
 styczeń, luty i marzec:

 Bałwanki, sanki, sasanki,
 ciepły wiatr wydmie firanki -
 i już się wiosna pokaże.

 Powrócą ptaki z południa
 las się rozśpiewa jak lutnia:
 kwiecień, maj -
 dwa pachnące miesiące.

 A potem stanie przed domem
 czerwiec z koszykiem poziomek,
 czerwiec promieni jak słońce.

 A lipiec przysiądzie na lipie,
 miodowym kwiatem posypie,
 zapachnie żniwem i żytem.

 Potem nad sadem rozbłyśnie
 sierpień rumiany jak wiśnie,
 sierpień okryty błękitem.

 Srebrny od nitek pajęczych
 wrzesień dzwonkami zadźwięczy:
  - Dzieci, już pora do szkoły!

 Ech, pora kolorowa,
 błyszcząca, kasztanowa,
 październik, październik wesoły!

 Listopad - wiatr jak latawiec
 i biały szron na murawie
 i chmury śniegiem pachnące.

 Grudzień z choinką i w szubie.
 Lubię choinkę i grudzień, lubię
 cały rok - wszystkie miesiące!



"Dla ukochanych dziadków"

Babciu miła, dziadku drogi,
Przychodzimy w Wasze progi.
I z okazji tego święta
Mamy buzie uśmiechnięte.
Więc uśmiech dziś dajemy,
Babcię, dziadka całujemy.
I Wy- przy tak wielkim święcie
Bądźcie także uśmiechnięci.
My Was dziadkowie bardzo kochamy,
o Waszym święcie zawsze pamiętamy.
Wręczymy kwiatek, ucałujemy i przyrzekamy-
grzeczne będziemy.

 



 "Styczeń" - Ficowski Jerzy


 Nowy Rok zawitał wreszcie
 stary sobie poszedł.
 Co tam rośnie w mrozach stycznia?

 Dzień rośnie po trosze!
 Wróbelkowi serce rośnie,
 że wiosny doczeka,
 chociaż jeszcze droga do niej
 mroźna i daleka.
 Rosną w styczniu zaspy śniegu,
 że wóz w nich ugrzęźnie
 a na szybach rosną srebrne
 liście i gałęzie.
 Więc na inne pory roku,
 nie patrzy zazdrośnie
 mroźny styczeń: bo w nim także
 mnóstwo rzeczy rośnie!


 "Luty"
 Często w nim bywają jeszcze
 mrozy trzaskające,
 za to jest w calutkim roku
 najkrótszym miesiącem.

 Lecz nie zrobi nam nic złego
 mroźny koniec zimy,
 nakarmimy głodne ptaki,
 w piecu napalimy.

 Szczerzy luty zęby sopli,
 wszystko mrozem ściska.
 Niech tam sobie! Wkrótce
 przyjdzie "kryska na Matyska".

 Gdy obuję ciepłe buty
 i gdy kożuch włożę,
 niech tam sobie mroźny luty
 sroży się na dworze.


 "W marcu" - Domeradzki W.
 Kroplami deszczu lipa płacze
 nad drogą pełną kałuż błota.
 Z chmur leci drobny, mokry maczek.
 Pod rękę z wiatrem chodzi słota.

 Nad rzeką wierzby chylą głowy
 wsłuchane w poszum mętnej wody.
 Dumają o czymś w dzień marcowy,
 okryte płaszczem niepogody.

 "W marcu" - Suchorzewska Irena
 Raz śnieg pada,
 a raz deszczyk.
 Na jeziorze
 lód już trzeszczy.

 Błękit nieba
 lśni w kałuży,
 bałwan w słońcu
 oczy mruży.

 - Koniec zimy.
 Przerwa.
 Dzwonek.
 - To nie dzwonek,
 to skowronek!

 "Marzec"
 Miesiąc marzec tak się maże
 jak niegrzeczne dzieci.
 To kroplami deszczu kapie
 to znów słońcem świeci.

 Wiatr swawolnik, czasem jeszcze
 garścią śniegu rzuci,
 ale wszyscy dobrze wiedzą,
 że zima nie wróci!

 "Marzec"
 To marcowi zima w głowie,
 to wiosenne harce.
 Chce być lutym, albo kwietniem,
 byleby nie marcem!

 Śniegiem prószy, a po śniegu
 deszczem tnie ukośnie.
 Czy to wiosna? Czy to zima?
 Po prostu przedwiośnie.

 Choć z dniem każdym coraz wcześniej
 słoneczko rozbłyśnie,
 choć z pod śniegu się wychyla
 najpierwszy przebiśnieg,
 marzec boczy się na wiosnę,
 marzec już nie czeka i lodowa kra odpływa
 po zbudzonych rzekach.


 "Kwiecień" - Chwastek - Latuszkowa Teresa
 Kwiecień stary pleciuga
 same bajdy plecie:
 że kotki za płotem
 a to... bazie przecież.

 Opowiada, że zima
 ukryła się w sadzie
 i na młode drzewka
 czapy śnieżne kładzie.

 A toż śliwy i jabłonie
 obsypane kwieciem!
 A kwiecień - bajduła
 swoje plotki plecie...

 "W kwietniu" - Domeradzki W.
 Kwiecień drzewa przystroił
 w barwne kwiaty i zieleń.
 Po ogrodach, po sadach
 grają ptasie kapele.

 Ziemię mokrą od rosy orze traktor zielony
 - Kra, kra! - echo powtarza
 z orki cieszą się wrony.
 Ludzie sadzą ziemniaki,
 żeby wzeszły niedługo.

 Bocian chodzi po łące
 liczy żaby nad strugą.
 Dzwonią wiadra o studnie.
 Wozy dotąd turkocą,
 aż dzień pójdzie na nocleg.
 Cień uśpi wieś nocą.

 "Kwiecień"
 Ledwo pierwsze i nieśmiałe
 kwiatki z sobą niesie
 a już - widzisz samochwałę! -
 - dumnie kwiatem zwie się.
 Ale może i ma rację,
 bo w pustym bezkwieciu
 on najpierwszy wczesny fiolet
 sasanek rozniecił,
 on przylaszczki deszczem poi,
 słońcem opromienia,
 więc ma chyba pełne prawo
 do swego imienia.
 Dużo łatwiej by mu było
 w ciepłej porze letniej,
 kiedy kwiatów mnóstwo wokół
 nazywać się kwietniem!


 "Maj"
 Najweselsze, najzieleńsze
 maj ma obyczaje.
 W cztery strony - świat zielony
 umajony majem!
 Ciepły deszczyk każdą kroplą
 rozwija dokoła
 z pąków - kwiaty, z listków - liście,
 z ziółek - bujne zioła.
 A po deszczu dzień pogodny
 malowany tęczą
 lubi wiązać krople srebrne
 na nitkę pajęczą.
 A gdy ciepła noc nadchodzi,
 kiedy dzień już zamilkł,
 maj bzem pachnie, wniebogłosy
 dzwoni słowikami!

 "Majowy wiatr"
 W majowy wtorek, majowy wiatr
 z odświętną miną do miasta wpadł.
 Wszedł do kwiaciarni przed ósmą tuż
 i kupił bukiet z tysiąca róż.

 Wszyscy zdziwieni patrzyli nań:
 - Dla kogo kwiaty?
 - Dla naszych mam!
 Koło przedszkola przystanął wiatr
 i każdej mamie podarował kwiat.




 "Czerwiec"