Jesienna poezja naszych uczniów

data aktualizacji: 05 Grudnia 2015

***

Deszcz pada, wiatr wieje,

Siedzę w domu i się śmieję,

Nie martwię się wcale,

bo mam książki wspaniałe,

Pod kocykiem, przy herbatce,

czytam sobie wiersz o matce.

 

Deszcz zacina, wiatr szaleje,

Siedzę w domu i się śmieję,

Nic innego nie robię,

tylko czytam sobie,

Przy kominku w fotelu,

czytam o mym przyjacielu.

 

Deszcz siąpi, wiatr wieje,

Siedzę w domu i się śmieję,

Nic innego nie robię,

tylko marzę sobie,

W pokoiku, przy oknie,

Patrzę jak świat moknie!

 

Dominika Serafińczuk klasa 6a

 

 

 

Jesienne drzewo

W ogrodzie drzewo stoi,

Mgły i deszczu się nie boi,

Stoi sobie samotnie,

Moknie, moknie, moknie.

 

Wiatr gałęzie porusza,

To drzewo to grusza,

Stoi sobie samotnie,

Moknie, moknie, moknie.

 

Mgła nad gruszą się ściele,

Smutno gruszy na ciele,

Stoi sobie samotnie,

Moknie, moknie, moknie.

 

Gruszy bardzo smutno jest,

że tak ciągle pada deszcz!

Stoi sobie samotnie,

Moknie, moknie, moknie.

Dominika Serafińczuk klasa 6a

 

 

 

Jesieni!

Jesieni, jesieni, co nam dasz?

Dam wam korale jarzębiny

najpiękniejsze dla dziewczyny,

Dam kasztany i żołędzie,

Oj, wesoło wam będzie.

 

Sypnę liście kolorowe

wszystkim ludziom we głowę.

Niech się dywan wokół ściele,

Drodzy moi przyjaciele.

 

Jabłka, gruszki dam dzieciom,

Niech się trochę pocieszą.

Wzory tu i tam rozrzucę,

Piosnki cicho zanucę.

 

Borowików i maślaków

pełne kosze przyniosę.

Bierzcie, bierzcie wszyscy,

Częstujcie się proszę.

 

Kto jesienią w ogrodzie stanie,

Każdy jabłko dostanie,

Pachnące i okazałe,

do jedzenia doskonałe.

 

Dominika Serafińczuk klasa 6a

 

 

 

Malownicza jesień

Gdy jesień przychodzi,

wiele smutków odchodzi.

Liście spadają,

kolory różne nam dają.

Barwy są ciepłe,

brązowe i złote.

Tworzą,

chodniki kolorowe.

Lecz, gdy kończy się jesień,

wszystko staje się szare i ponure.

Tak jakby świat się psuł w jednej chwili.

Ale mamy wielkie nadzieje,

że co roku jesień nam pięknieje.

 

 

 

Jesień jak z bajki

Jesień,

piękne słowo,

zapisane w wielu słownikach.

Jesień,

kolorowy świat,

niczym z bajki.

Kolory

nakładają się na siebie

i powstaje... jesień

wielobarwne piękno.

Julia Płońska klasa 6b

 

 

Versus quadratus

W ogrodach   jesienią   tańczy    wiatr

Jesienią        tańczy     cały       świat

Tańczy          cały       jabłek      sad

Wiatr         świat        sad         grad

Marta Winiarska, klasa 6b

 

 

Zbieramy kasztany

Zbieramy kasztany,

robimy w nich

dziurki,

a wtedy je można

nawlekać na

sznurki

Tak robi się lejce,

naszyjnik z korali.

Kasztany, kasztany

będziemy zbierali.

 

 

Jesień

Jesień, jesień

idzie,

czas już na porządki:

pozagrabiać liście

i przekopać

grządki.

Patrycja Kostrzanowska klasa 5a

 

 

 

Jesienne liście

Z tym jesiennym wiatrem

tańczą sobie liście,

tańczą sobie, tańczą

czerwone złociście.

 

Z tym jesiennym wiatrem

odtańczą daleko,

i nie skończą tańczyć,

aż za siódmą rzeką

 

Aż za siódmą rzeką,

Aż za siódmą górą,

Aż je śnieg przykryje

Grubą, białą chmurą.

 

Patrycja Kostrzanowska klasa 5a

 


Wycieczka do Wierzchowisk klasa 6a i 5a

data aktualizacji: 09 Października 2013

Święto Pieczonego Ziemniaka - klasa 6a i 5a

Dnia 25 września 2013r. odbyła się wycieczka szkolna klasy 6a i 5a do stadniny koni, która mieści w kompleksie pałacowym w Wierzchowiskach. Celem naszej wycieczki był udział w „Święcie Ziemniaka”.

Punktualnie o godzinie 8.45 pod szkołą stawiły się dziewczynki i chłopcy z obu klas, a także dwie wychowawczynie i czworo rodziców. Zgodnie z planem na miejsce dotarliśmy o godzinie 9.30.

Na początku oglądaliśmy stajnię i pięknie konie. Poznaliśmy ich imiona i zwyczaje. Następnie każdy mógł przejechać się na pięknej klaczy. Później udaliśmy się do pomieszczeń, w których były stare narzędzia rolnicze, powozy i karety. Następnie przeszliśmy na wielką polanę, na której rozpalone było ognisko. Wszyscy razem upiekliśmy pyszne kiełbaski.

Po zjedzeniu i ogrzaniu się przy ognisku udaliśmy się na przejażdżkę małą bryczką, która zaprzężona była w kucyka o imieniu Boss. Chwilę potem rozpoczęły się liczne gry i zabawy z udziałem surowych ziemniaków. Na koniec zjedliśmy upieczone w ognisku kartofle oraz zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie.

Wszyscy wróciliśmy zadowoleni do domów o godzinie 13.30. Jestem pewien, że nie zapomnę tej wycieczki do końca życia. To był naprawdę udany dzień i mam nadzieję, że wspólnie z koleżankami i kolegami jeszcze tam wrócimy.

Jakub Kulak, klasa 6a


Ziemniaku tyś jak zdrowie ...

data aktualizacji: 09 Października 2013

Ziemniaczane wariacje
Adrian Chmiel

 

Ziemniaku, tyś jak zdrowie,
Kto cię spożył, ten to powie.
Jedzą je zwierzęta, jedzą je ludzie
Są uprawiane w bardzo wielkim trudzie.
Każdy gotuje, każdy kupuje
W każdej postaci wszystkim smakuje.
Ja kocham frytki
Nawyk to brzydki.
Smaczna jest pyza.
Chcesz? Dam ci gryza.
Kocham kopytka,
Lecz lepsza frytka.
Dobre są też pieczone
Przy mięsie położone.
Na obiad je dziś zjem.
Mięso i sosik jak krem.
Już w garze się gotują.
Ciekawe jak smakują.
I zjadłem tego i następnego
Ziemniaka przepysznego
Chętnie go schrupałem,
Aż z rozkoszy zaśpiewałem:
La, la, la
Tra, la, la

 

Ziemniaczku, uwielbiam Ciebie…
Wiktoria Wrona

 

Ziemniaczku, uwielbiam Ciebie pod każdą postacią,
Twoją chrupiącą skórkę w zapiekanych łódeczkach.
Smukłe fryteczki w karbowane wzoreczki,
Płaskie, faliste, słone z dodatkiem,
uwielbiam chipsy i jem je ze smakiem.
Kopytka, pierogi i kluchy
zajadają chyba wszystkie łakomczuchy,
Smaczny jesteś z kotlecikiem,
z warzywkami i sosikiem,
Wszystkim dzieciom gorąco polecam
cieplutkie ziemniaczki prosto z pieca.

 

Ziemniaki
Milena Binięda

 

Ziemniaki, ziemniaki
Smak mają i to jaki.
Gotuje je babcia,
Podaje je mama,
Niedługo przyrządzę chyba je sama.
Pyszne gotowane,
Smaczne też smażone,
Lecz najlepsze są te pieczone.



Krótka historia ziemniaka

data aktualizacji: 03 Października 2013

Krótka historia ziemniaka - Wiktoria Puch 5b


Wyjazd do Wierzchowisk klasa 6a

data aktualizacji: 02 Października 2013

25 września wraz z moją klasą i klasą VI a pojechaliśmy na wycieczkę do Wierzchowisk na święto pieczonego ziemniaka.

                Wyjechaliśmy o 9.00 sprzed szkoły. Było trochę zimno - tylko 8°C, ale pokazywało się słońce, więc była nadzieja, że będzie lepiej i cieplej. Podróż trwała 15 min. Na miejscu przywitał nas pan przewodnik.

                Klasa VI a poszła na zwiedzanie stajni, a my zostaliśmy przy zagrodzie konia do nauki jazdy. Wszyscy jechali konno oprócz kilku osób. Na początku nie chciałem jechać, ale Kuba i Filip mnie przekonali. Potem klasy zamieniły się miejscami i VI a jeździła na koniu, a my poszliśmy zwiedzać stajnię. Każdy koń ma oddzielny boks, wszystkie konie mają imiona. Potem poszliśmy zwiedzać mini muzeum wsi. Były tam dawne narzędzia i sprzęt rolniczy.

                Kolejny etap wycieczki to dziedziniec pałacu, gdzie piekliśmy kiełbaski. Gdy już każdy był najedzony, rozpoczął się "turniej ziemniaka". Brałem udział tylko w jednej rundzie. Następnie jechałem w bryczce, którą ciągnął kucyk. Przejażdżka była całkiem przyjemna. Nieopodal ogniska było pole golfowe. Zabraliśmy dwie piłeczki, a Kuba znalazł grubą gałąź z drzewa i nim graliśmy. Różnie nam to wychodziło, ale staraliśmy się.

                Było to święto pieczonego ziemniaka, dlatego nie mogło ich zabraknąć. Smakowały wyśmienicie. Jadłem pierwszy raz takie smakołyki. To już był koniec naszej wycieczki. Pożegnaliśmy się i odjechaliśmy do domu. Wycieczka była wspaniała.

Kacper Śliwa, klasa 5a


Twórczość limeryczna uczniów klasy 6a

data aktualizacji: 02 Października 2013

Pewna pani ze Świdnika
Miała na punkcie kotów bzika.
Karmiła je rybami
Kiedy były pod lipami,
A każdy kot wart był grosika.

Monika Pytlak, klasa 6a

 

Pan Paweł ze Świdnika
Przez wszystkie noce kicha.
Kicha przez pyłki,
Bo ma brudne piłki
Taką ma alergię pan ze Świdnika.

Monika Pytlak, klasa 6a

 

Pewna pani z Lublina,
Codziennie wypija lampkę wina,
Dziewczyna ma bzika,
Jest trochę dzika,
taka to była Malwina.

Natalia Kowalczyk, klasa 6a

 

Dnia pewnego w naszej wsi,
Zobaczyłem zaprzęg psi.
Jedne sanie, cztery psy.
Choć nie były jednej rasy,
Byli to przyjaciele nasi.

Wojtek Delekta, klasa 6a

 

Żył raz pewien pan w Świdniku,
Co bawił się na każdym pikniku,
Zawsze miał doskonały humor
I robił wielki rumor
Jedyny taki pan w Świdniku.

Nikola Rodak, klasa 6a

 

Od niedawna mieszka w Świdniku
Pan, co lubi siadać na chodniku.
Gelo imię jego
I ma psa małego,
Który mu przynosi kwiaty w wazoniku.

Patryk Kwiatuszewski, klasa 6a

 

Pewien chłopiec ze Świdnika
Co godzinę fika,
A sąsiedzi już nie mogą,
Kopią w ścianę prawą nogą,
Takie życie chłopca ze Świdnika.

Kornelia Ordutowska, klasa 6a


Mój Drogi Pamiętniku!

data aktualizacji: 24 Września 2013

Mój Drogi Pamiętniku!  
Kiedy pada deszcz,  siadam na parapecie w domu i patrzę przez okno. Wyobrażam sobie wtedy wakacje, podczas  których byłam na koloniach w miejscowości Sierocko. Znajduję się w pokoju numer 12. Przede mną stoją dziewczyny, z którymi mieszkałam na koloniach. Jest bardzo ciepło. Na korytarzu słychać nadciągających chłopaków, którzy codziennie do nas przychodzili. Wychodzimy na dwór i ... nagle jestem w domu. Ostatni raz patrzę w okno, gdzie widzę małe kropelki, które powielają się. Czekam na słońce. Zasypiam.           
Obudziła mnie mama, która krzyknęła: ,,Wstawaj do szkoły!”. Na razie muszę odłożyć marzenia na półkę i wrócić do żmudnej pracy, w której nie ma miejsca na wakacje. Czekam na następne, do których zostało…… około 270 dni.  

Katarzyna Żurek, uczennica klasy 6a


Drogi pamiętniku

data aktualizacji: 24 Września 2013

Drogi pamiętniku!
Dzisiaj na lekcji plastyki malowaliśmy pocztówki z wakacji. 
Za oknem padał deszcz, a ja wpatrzona w strugi, przypominałam sobie mój wyjazd w góry. Rozmarzyłam się myśląc o górskich wędrówkach, ciepłej herbacie na rozgrzanie i pięknych widokach. Kiedy te wszystkie wspomnienia do mnie wróciły, zapomniałam o całym bożym świecie. Dla mnie liczyły się tylko one. 
Nagle w klasie rozległ się głos pani proszący o staranne wykonywanie prac. Gdy pani umilkła, moje wspomnienia znów wpełzły do głowy. Zamiast kolorować rysunek, marzyłam o wakacyjnym luzie i zabawie. 
W końcu rozległ się szkolny dzwonek i dotarło do mnie, że wakacje już minęły, a ja wróciłam do szkoły. Zrobiło mi się smutno, lecz za drzwiami czekał na mnie mój przyjaciel. Po lekcjach wróciliśmy razem do domu.  
Julia Leśniak, uczennica klasy 6a


Drogi pamiętniczku

data aktualizacji: 24 Września 2013

Drogi Pamiętniczku!

    Za oknem jest szaro i pada rzęsisty deszcz. Smutno mi, bo brakuje mi lata i lenistwa, które towarzyszy letniemu wypoczynkowi. Może, gdy sobie powspominam, to zrobi mi się lepiej.
    Było to w pierwszej połowie wakacji. Słońce miło przygrzewało, a ja leżałam na hamaku i czytałam książkę. W domu byłam sama, pozostali domownicy pojechali na festyn. Czułam się błogo! Niestety mój odpoczynek przerwało głośne miauczenie. Z wrażenia, jakie wywarło to na mnie, spadłam z hamaka i skaleczyłam sobie nogę. Nie czując bólu, zerwałam się na równe nogi. Po chwili zdałam sobie sprawę, że to mój kot jest twórcą tego hałasu. Wszedł na drzewo i nie mógł zejść. Już spokojna położyłam się z powrotem, delektując się ciszą. Lecz kot nie przestawał miauczeć. Zeszłam z hamaka i udałam się na strych garażu po drabinę. 
     Całe pomieszczenie pokrywały pajęczyny. Szukając drabiny na naszym zagraconym strychu, potargałam sobie włosy, ubrudziłam w pajęczynie i przewróciłam stojak  z  narzędziami taty.  Gdy wychodziłam z garażu,  przyjechali rodzice, jednak ja ich nie usłyszałam. Przystawiłam drabinę do drzewa, a kot- zamiast skorzystać z mojej pomocy-  zeskoczył z niego i spojrzał na mnie wyzywająco. Po chwili odszedł z uniesionym ogonem, a ja rozzłoszczona weszłam na strych i odłożyłam drabinę. Wychodząc z garażu spojrzałam w lustro, zaczęłam złorzeczyć kotu. Na dworze czekała na mnie rodzina, która nie pochwaliła mnie za to dziwne zachowanie. Chcąc zrobić mi na złość, chwycili  wiadra z wodą i polewali mnie na zmianę, a ja uciekłam z piskiem.
        Dobrze, że wakacje już się skończyły, bo gdyby trwały dłużej, to bym ich nie przeżyła.


Magdalena Płońska, uczennica klasy 6a


Przepis na pogodny nastrój w czasie słoty

data aktualizacji: 23 Września 2013

Przepis na pogodny nastrój w czasie słoty  

Składniki:
  • szczypta dobrego nastawienia
  • garść radosnych myśli
  • kostka miłych wspomnień
  • kropla pogody ducha
  • opakowanie chęci do działania
  • miarka promiennego uśmiechu
  • szklanka optymizmu
  • gram słońca
  • łyżka dobrego humoru
  • kilka sztuk szczęśliwych chwil  

Sposób przygotowania:
Szczyptę dobrego nastawienia połączyć z garścią radosnych myśli. Dodać kroplę miłych wspomnień z posiekaną kostką pogody ducha. Zagotować z opakowaniem chęci do działania. Miarkę promiennego uśmiechu zaparzyć ze szklanką optymizmu i gramem słońca. Wszystko zmiksować. Na koniec dodać łyżkę dobrego humoru i wrzucić kilka sztuk szczęśliwych chwil. Zażywać w chłodne, ponure, jesienne dni.   Dobry nastrój gwarantowany, nawet w czasie listopadowej pluchy.  

Wiktoria Wrona, uczennica klasy 5a


<< 1 2 >>

Szkoła Podstawowa im. gen. Władysława Sikorskiego Nr 4 w Świdniku

copyright Beata Zarosińska